Phi.
Klusko, ja ci ich nie kradłam, ja odgrywałam klątwę ciasteczek. I aby ją zniszczyć miałaś być zakonnicą, pff. XD
No i na takiej jednej przerwie czytałyśmy "Akt Małżeński ", cytuję.
On przysięga, że nie będzie jej zdradzał, będzie o nią dbał, i co dzień dawał jej ok. 500 zł na kosmetyki i sukienki.
Ona ma jedenaście lat (autorka i "żona").
Tuxa powiedziała że, ona się nie dziwi, że on od niej uciekł. Ja natomiast powiedziałam, że to brzmi, jakby ona zawarła umowę z firmą, że ta firma będzie ją sponsorować, i co z tego, że zbankrutuje, przecież zawarła umowę.
Z kolei jak szłam z Kluską do jej domu przypilnować CZYNU, to znalazłam maka, wygłosiłam poemat o tym, że on jest piękny, pięknie pachnie i jego uroda głoszona jest na pięć stron świata. Niestety, twierdziła odwrotnie. No i idziemy sobie, nagle mym oczom pojawia się metalowa barierka.
-Można smarzyć na niej jajecznicę.
- Co?!
Wzięłam płatki z maka, położyłam je na barierce, wygłosiłam kolejny poemat, i zaczęłam udawać, że je smażę. XD BURZA NADCHODZI, aż dziw, że mi nie powiedział Krzychu. XD/Pieseł, wali w ruskie pierogi widelcem.
środa, 11 czerwca 2014
W mieszkaniu
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz